niedziela, 2 września 2018

Rozdział trzydziesty pierwszy



Mijały miesiące i lata. Zbyszek rzadko odwiedzał grób Niny. Tamte stare, suche wiązanki ktoś uprzątnął. Na płycie pomnika pełno było ziemi, także grób jej był bardzo zaniedbany. Tylko ze zdjęcia, dalej uśmiechała się, ta sama piękna kobieta. Kiedy Nina umierała, Zbyszek obiecał, że spełni jej wolę i ożeni się. Gdy żyła, kochał ją wielką miłością, a gdy odeszła, życie coraz śmielej upominało się o niego. Pamiętał treść listu, który przed śmiercią Nina napisała do niego, wyjawiając mu bolesna prawdę, że spełniła wolę Mariusza, wychodząc za niego za mąż i że nigdy go nie kochała. Ta prawda okazała się dla niego nad wyraz bolesna. Teraz smutek i żal mieszał się ze złością, co do Niny. Właśnie na złość chciał się ożenić i nieważne, że to była jej prośba! Prosiła, aby nie marnował sobie życia i poznał kogoś, a dzieci oddał do Domu Dziecka - tak też uczynił.

Druga żona Zbyszka stworzyła mu doskonałe warunki do nowego życia. To, co jeszcze cztery lat temu było dla niego wielką tragedią, teraz pozostawało tylko mglistym wspomnieniem. Znalazł się w innym mieście w całowicie odmiennych warunkach, zostawiając Miłów za sobą. Anna, tak było jej na imię, spędzała Zbyszkowi wszystkie smutki z czoła. Była bardzo radosną kobietą. Zaprzatała jego uwagę czymkolwiek, gdy widziała, że jego myśli błądzą gdzieś daleko. I tak oto Anna stała się dla Zbyszka całym światem i naprawdę był z nią szczęśliwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz