poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Rozdział dziesiąty



Mariusz wyszedł z mieszkania Grodzkich. Nigdy więcej już jej nie zobaczę, tylko dzisiaj ten ostatni raz - myślał, ale gdzie ona jest - patrzył z przejęciem na ogród.
Spostrzegł kasztan, pod którym wczoraj całował Ninę. Ach, gdyby nikt nie widział, całowałbym jej ślady - myślał w duchu.
 Nagle, nieopodal na ławce zauważył Ninę. Nie widziała go, bo oczy jej pełne były łez. Podszedł cicho i stanął za nią.
- Mariusz, Mariusz - powtarzała jego imię, nie wiedząc, że on słyszy.
- Nineczko - wyszeptał tkliwie.
Obejrzała się i nowy potok łez zalał jej twarz. Płakała, mimo iż nie znała decyzji swojego ojca.
- Nineczko, dzisiaj ostatni raz jesteśmy razem - powiedział drżącym głosem Mariusz.
- Co zostawiasz mnie? - łkała Nina.
- Nie, to raczej ty musisz zostawić mnie, a nie ja ciebie - z płaczem odpowiedział Mariusz. - Ja ciebie nigdy nie zostawię, ale wiedz, że taka jest wola twojego ojca. Nineczko kochana - szeptał Mariusz, całując jej włosy.

W oczach jej zakręciły się łzy, objęli się mocno i długo nic nie mówiąc, płakali cichutko.
- Mariusz, przecież tyle obiecywaliśmy sobie - szeptała Nina.
- Tak, Nineczko, tak być musi - powtarzał Mariusz, nie zdając sobie sprawy z tego, co mówi.
- Dlaczego? - szeptała zapłakana Nina.
- Pomyśl Nineczko, ty pójdziesz na studia, ja mam tylko maturę i w październiku idę do wojska.
- Ja nie chcę, nie chcę - płaczącym głosem powtarzała Nina.
- Nino, nie chcemy tego oboje, ale taka jest wola twojego ojca.
- Mariusz, ja nie chcę ciebie stracić, nie pójdę na żadne studia!
- Nie, Nineczko, tego robić nie możesz ani sobie, ani własnym rodzicom. Idź na studia, ucz się dalej, ale nie zapomnij o mnie - proszącym tonem zwracał się do niej Mariusz. Nie mógł dalej mówić, głos mu drżał, a łzy dławiły gardło.
- Mariusz, może to wszystko nam się śni, to nie może być prawda, że ostatni raz widzimy się, proszę, powiedz, że to kłamstwo - skamłała Nina.
Nina wypowiedziała te słowa, ale żadne z nich nie wierzyło, że decyzja jej ojca może się spełnić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz